Heyah!

W sumie nie mam za bardzo pojęcia, co tutaj robię, ale pewien dobry człowiek powiedział mi, że powinienem jakiegoś bloga założyć, więc pomyślałem, czemu by nie? Sprawa polega na tym, że chyba posiadam pewien dziwny wewnętrzny magnes. Na swojej drodze, całkiem przypadkowo, znajduję bardzo ciekawe miejsca i spotykam zajebiście ciekawych ludzi. Ciekawi ludzie to zazwyczaj ciekawe opowieści, a ja jakoś tak od zawsze lubiłem opowiadać.

Więc o tym chyba będzie ten blog. O moich opowieściach. Ci, którzy znają mnie osobiście wiedzą, że zdarza mi się koloryzować, więc tak traktujcie tego bloga. Jako stek bzdur wyssanych z palca i zbiór własnych, nieprzemyślanych opinii. Jeśli fakty stoją na przeszkodzie dobrej historii, tym gorzej dla faktów.
Ale wiecie, jak to jest z legendami. Umówmy się tak, że w tym co tu napiszę, zawsze będzie ziarno prawdy, czasem może więcej, a czasem będę nawet bardziej szczery niż na spowiedzi. Cała zabawa polega na tym, żeby zgadnąć, które jest kiedy.

Formuła jest “opowieściowa” (czy jest w ogóle takie słowo?), postaram się te wpisy tylko minimalnie redagować i wrzucam spontanicznie. Dlatego bardzo was proszę, to jest po prostu taki mój pisany monolog, więc wybaczcie wszystkie grzechy popełnione na rodzimym języku. Jestem emigrantem, który ostatnio tyle słów naraz po Polsku napisał w granicach matury. Robim, co możem.

A tak w ogóle to na imię mi Radek, miło was poznać albo przywitać. Jestem wesołym programistą z Toronto (bo smutni się już trochę przejedli).

Czołem!

Daj znak/sygnał

Komentarz