O twórcach gier: Okrucieństwo wobec zwierząt

Heyah!

I naprawdę o tym będzie, ale najpierw szybki wstęp dla niebranżowych/nietechnicznych.

Mocap – skrót od Motion-Capture, to standard w grach i filmach, jeśli chodzi o animację komputerową. Z grubsza polega to na tym, że się przykleja do aktora plasterki z takimi ping-pongami, a w specjalnym pokoju miliony kamer potrafią te punkty nagrać. Nakłada się je potem na wirtualny szkielet, a efekt takiego “nagrania” jest podstawą dla animatora, do tego, abyście mogli na swoich ekranach zobaczyć te wszystkie ruszające się i biegające rzeczy.

W tym przypadku zlecenie było niecodzienne, bo aktor łaził na czterech łapach i robił hau!. Przyznam szczerze, że bieganie i zabawa z piesełami, które mają na sobie te śmieszne piłeczki to super sprawa, a tak wytrwałego i oddanego aktorstwa to od czasów pana stażysty nie widziałem.

Spotkałem ich potem, gdy jeden z naszych wyprowadził aktora na przerwę “techniczną”. Zdjęli mu te piłeczki, ale zostawili plastry, bo zaraz nagrywał scenę, do której trenował całe życie (bieg po piłkę i powrót).

Znienacka pojawiła się Oburzona.

– Panie, co pan robisz temu psu! Co to za rany! Pan go maltretujesz!

Pies był wyraźnie zaniepokojony swoją sytuacją, a okazał to poprzez przejście do punktu drugiego przerwy “technicznej”… pod hydrantem.

Momentalnie wyjaśniliśmy klarownie całą sprawę, ale Oburzonej nie przekonaliśmy. Pies jej też nie przekonał ani psa menadżer, ani jego kosmetyczka. Tydzień później nasłali na nas rząd, coby sprawdził te satanistyczne obrzędy. Rząd jak rząd wystawił mandat, że rura cieknie i papier nie w standardzie ISO-9288123, ale u psa niczego się nie doszukał. Oburzona jednak była dalej nieprzekonana i czasem ktoś ją widział spiskującą w okolicy.

Potem nagraliśmy konia…

Czołem!

Zdjęcie z: https://www.engadget.com/2014/07/14/motion-capture-explainer/

(tak ogólnie spoko wpis dla zainteresowanych, ale po angielsku)

Daj znak/sygnał

Komentarz